czwartek, 27 kwietnia 2017

Placuszki z ciecierzycy, czyli pitaroudia apo revithia

Na całym Dodekanezie można spotkać pitaroudia, czyli placuszki warzywne. Również na Rodos przygotowuje się pitaroudia z cukini, pitaroudia z dyni, z kalafiora, ziemniaczane czy mięsne. Są też

placki z ciecierzycy

moje ulubione pitaroudia z cebuli. Jednak najbardziej charakterystyczne dla wyspy są pitaroudia z
ciecierzycy, przygotowywane w kilku miejscach wyspy oraz pitaroudia z grzybów przygotowywane tylko w jednej wiosce.
Wracając do pitaroudia z ciecierzycy, to są to bardzo sycące placuszki, a właściwie nawet kotleciki, o intensywnym smaku mięty. Mięta jest ziołem, które jest wykorzystywane w wielu tradycyjnych, rodyjskich potrawach.
Przepis przytoczony poniżej pochodzi z wioski Lachania, leżącej w gminie południowa Rodos.
Życzę smacznego :)



Składniki:

  • 500 g ciecierzycy
  • 2 jajka
  • 50 g mąki
  • 100 g sera mizithra (w warunkach polskich łatwiej zastąpić fetą)
  • 1 średnia cebula
  • 1 wiązka zielonej pietruszki
  • 1 łyżka świeżej, posiekanej mięty
  • Sól
  • Pieprz
  • Mąka do otaczania
  • Oliwa do smażenia

Na wieczór przed przygotowywaniem potrawy ciecierzycę przepłukujemy, zalewamy wodą i odstawiamy na 12 godzin. Można zostawić na noc. Następnego dnia zmieniamy wodę i gotujemy ciecierzycę około 40 minut.


Przygotowujemy i odmierzamy wszystkie składniki potrzebne do przygotowania placuszków.


Ugotowana ciecierzycę osączamy dobrze na sicie. Następnie według oryginalnej receptury rozgniatamy ją w moździerzu, jednak ja posłużyłam się blenderem ;)


Do miski z przetartą ciecierzycą dodajemy pozostałe składniki, czyli mąkę, ser, posiekaną cebulę, jajka oraz posiekaną zieleninę.


Starannie mieszamy masę, początkowo łyżką, ale możemy też pomóc sobie rękoma. Dodajemy przyprawy. Ponownie mieszamy i kształtujemy placuszki, które po otoczeniu, lekko w mące trafią na rozgrzaną oliwę.




Smażymy placuszki na średnim ogniu, z dwóch stron aż do zrumienienia. Podajemy na ciepło.




Kali oreksi!

Przepis dodaję do akcji:

Czuję miętę (II) - czyli mięta w mojej kuchni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz